USA, plaże New Jersey – WYCIECZKA do Point Pleasant i Seaside Heights

Choć ze wszystkich stanów USA to Floryda i Kalifornia kojarzą się najbardziej z plażami i wakacyjną atmosferą, to plaże New Jersey również warte są zauważenia. Zwłaszcza dla tych, którzy przebywając w okolicach Nowego Jorku nie mogą z różnych względów wybrać się na dłuższy odpoczynek do południowych stanów.

Plaże w New Jersey są bardzo popularne wśród mieszkańców tego stanu jak i innych stanów USA, zwłaszcza sąsiedniego Nowego Jorku. Za to są znacznie mniej znane wśród turystów przyjeżdżających do USA w porównaniu z plażami wspomnianej Kalifornii czy Florydy. A szkoda, bo warte są odwiedzenia mimo ich dużej „komercjalizacji”. Praktycznie w New Jersey nie ma „dzikich” plaż. Wszystkie plaże tego stanu są niestety płatne ale za to bardzo ładne i zadbane. Dzikie plaże występują jedynie w rezerwatach przyrody ale do nich wstęp jest również płatny. 

New Jersey zwany Garden State, to jeden z mniejszych stanów USA, graniczący z Nowym Jorkiem z jednej a Pensylwanią z drugiej strony. Stan New Jersey położony jest na wschodnim wybrzeżu nad Atlantykiem a jego linia brzegowa wynosząca nieco ponad 200 km (130 mil), rozciąga się od Sandy Hook aż do Cape May.

My podczas naszego wakacyjnego pobytu w USA mieliśmy okazję odwiedzić plażę numer 1 w kategorii „Family Fun Beach” czyli plażę w miejscowości Point Pleasant. Samo miasteczko jest zadbane i pełne odpoczywających turystów choć turystyka koncentruje się właściwie tylko wokół plaży.
Plaża w Point Pleasant jest szeroka i bardzo długa. A ze względu na piękną, słoneczną pogodę było na niej sporo ludzi choć tłoku znanego nam znad Bałtyku nie było. Im dalej od wejścia na plażę, tym luźniej. Wejście na plażę jest płatne, cena zależy od punktu wejścia – ale średnio jest to około  9USD od osoby, dostaje się bransoletkę znaną niektórym z kurortów czy dyskotek – na podstawie tej bransoletki można wyjść z plaży i ponownie na nią powrócić. Zdarzają się też kontrole bransoletek na plaży. Plaże są czynne, strzeżone i płatne w godzinach od 9:00 do 17:00. Po 17:00 wstęp na większość plaż New Jersey jest już wolny.

Oprócz plażowania, w Point Pleasant można polecić fajny, drewniany deptak zbudowany wzdłuż plaży (boardwalk)  – to kilka kilometrów przyjemnego spaceru. Przy deptaku znajduje się mnóstwo knajpek i rozrywek w amerykańskim stylu: wesołe miasteczka, strzelnice itp. W jednej z knajpek jemy lunch a w innej kupujemy lody, które konsumujemy spacerując po deptaku.    

Przy plaży w Point Pleasant bez problemu można wypożyczyć skuter wodny czy przelecieć się nad wybrzeżem na spadochronie za motorówką – widać, że parasailing jest tu bardzo popularny. Można też skorzystać z możliwośći wycieczki statkiem po oceanie.

Pogoda ładna, słońce przypieka, atmosfera relaksu – i jedyne co może odstraszać wczasowiczów to temperatura wody. Niestety ta przypomina nam nasz Bałtyk – woda ma kilkanaście stopni, no może podchodzi pod 20 stopni. A to już nie to samo co na Florydzie czy w Kalifornii.

Niemniej jednak kąpiących się nie brakuje, przeważają oczywiście dzieci, dla których tak jak i u nas nad Bałtykiem, temperatura wody nie ma znaczenia, ważne by się kąpać.

Pół dnia spędziliśmy w Point Pleasant na plaży i na deptaku, po czym wybraliśmy się dalej do kolejnej miejscowości – Seaside Heights. Po drodze mijaliśmy miejsca, które nie zostały jeszcze w pełni odbudowane po ubiegłorocznym ataku huraganu Sandy.

Stan New Jersey a zwłaszcza jego wybrzeże bardzo ucierpiało na jesieni 2012 roku w wyniku uderzenia huraganu Sandy. Wiele domów w nadmorskich miejscowościach zostało w poważnym stopniu zniszczonych a jeszcze więcej pozbawionuch prądu i gazu na wiele dni. W wyniku uderzenia huraganu Sandy uszkodzone zostały również porty, czasowo zawieszono komunikację promową pomiędzy Belford w New Jersey a Nowym Jorkiem (przystań Pier11 / Wall Street na Manhattanie).

W pasie nadmorskim widzieliśmy sporo uszkodzonych a nawet kompletnie zniszczonych domów. Fakt, że te amerykańskie konstrukcje z drewna łatwo ulegają uszkodzeniu ale i siła huraganu była ogromna. Zauważyliśmy też, że w niektórych miejscach naprawiane jest też samo wybrzeże – np. spychacze tworzą od nowa wydmy i naprawiają plażę, wypełniając ją nawiezionym piaskiem. Widocznie w wyniku huraganu, fale na tyle zniszczyły plażę i wydmy, że teraz trzeba je usypać od nowa.

I tak dojechaliśmy do ostatniej miejscowości na półwyspie Barnegat – Seaside Heights. Ten wąski półwysep to naturalna bariera, która oddziela zatokę Barnegat od Oceanu Atlantyckiego.

Tu już nie widać zniszczeń po huraganie, miasteczko ogarnełęło się już po klęsce żywiołowej z jesieni 2012 roku i dziś zaprasza turystów do siebie. A jest tu również bardzo przyjemnie. Seaside Heights jest nastawione na turystów, sporo to domków i apartamentów na wynajem, niektóre przy samej plaży. Tu również jest deptak nadmorski (boardwalk) pozwalający na spacer, niebrakuje też miejsc rozrywki i restauracji oraz barów. Po krótkiej wizycie w nadmorskiej części Seaside Heights, wybraliśmy się na drugi brzeg półwyspu by zobaczyć Zatokę Barnegat. Brak tu plaży ale za to jest gdzie przycumować łódź i nie ma fal.

Kolejny nasz cel to wycieczka na koniec Półwyspu Barnegat – mieści się tam otwarty dla zwiedzających rezerwat przyrody oraz kilka strzeżonych plaż. Mijamy bramkę (koszt wjazdu to 15USD od samochodu) i wjeżdżamy na teren rezerwatu. Długa prosta i asfaltowa droga kończy się na wydmie, w której jest wykopana wyrwa – a dalej prowadzi piaszczysta droga na plażę. Żeby wjechać na plażę trzeba wykupić dodatkowe zezwolenie (oczym informuje napis), spuścić do połowy powietrze w kołach by mieć szerszy kontakt auta z piachem na plaży – i jazda!

Ale my nie mieliśmy tego pozwolenia więc grzecznie zaparkowaliśmy na ostatnim dostępnym parkingu i dalej poszliśmy pieszo. Jak się okazało sporo Amerykanów korzysta w tym miejscu z odpoczynku na plaży – przy czym nie rozstają się ze swoimi samochodami! Parkują na plaży, rozbijają namioty, grilują i odpoczywają, Fale są tu większe niż w Point Pleasant, przyroda bardziej dzika i naturalna, woda jeszcze bardziej zimna ale piasek przepiękny – biały i drobny. Trochę też wieje jak się po chwili przekonujemy ale to nie przeszkoda by odpocząć wśród szumu fal.

To naprawdę piękne miejsce, szkoda że nie wiedziałem o nim wcześniej, można by zaplanować kilka dni i nocy na wypoczynek na plaży w ten sposób. Sporo jest tu też wędkarzy i biegaczy.

Na tej dość dzikiej, jak na warunki amerykańskie plaży spędziliśmy kolejnych parę godzin.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w ciekawym miejscu, przy ścieżce dydaktycznej, którą powędrowaliśmy wśród krzaków i zarośli, poprzez wydmy w stronę oceanu.

Kolejne nowoodkryte przez nas, ciekawe miejsce. Jest też tu muzeum z eksponatami lokalnej fauny i flory ale ponieważ było już po 16-tej to muzeum było nieczynne.

Ostatni nasz stop w rezerwacie przyrody na Półwyspie Barnegat to już komercyjna plaża z przebieralniami, prysznicami, dużym parkingiem i barem. Tu można przyjechać na cały dzień. Od parkingu na plażę wiedzie drewniany deptak. Na plaży spędzamy ostatnie chwile wypoczynku nad północnym (i zimnym) Atlantykiem.

Inne ciekawe i polecane plaże w New Jersey to:

Stone Harbor, Bay Head, Sea Girt, Strathmere, Upper Township, Ocean City (bardzo długa plaża i kilkukilometrowy nadmorski deptak), Spring Lake, Belmar.

A co jeszcze poza plażami ma do zaoferowania mały ale bogaty stan New Jersey?

Atlantic City – to stolica hazardu, pełna kasyn i miejsc gdzie można wygrać (a częściej stracić) gotówkę – takie lokalne Las Vegas. Miasteczko położone nad Oceanem Atlantyckim, to daje możliwość spacerów nad oceanem.

Six Flags – to jeden z największych w USA parków rozrywki. Znajduje się w miejscowości Jackson. Oprócz wielu rollercoaster’ów, karuzeli i innych rozrywkowych atrakcji jest też tam spory park z egzotycznymi zwierzętami, które można zobaczyć na żywo (nie w klatkach) w ramach safari specjalną ciężarówką (prawie jak na safari w Afyce). W Six Flags znajduje się największy drewniany rollercoaster na świecie zwany „El Toro” oraz najwyższy rollercoaster w USA zwany „Kingda ka” – a poza nimi jeszcze kilka innych. Nam najbardziej podobał się Bizarro. Six Flags to również park wodny (odzielny bilet) – mnóstwo zjeżdzalni i innych wodnych rozrywek.

Nowy Jork – to już inny stan ale będąc w New Jersey można bardzo łatwo odwiedzić to miasto-moloch. Manhattan leży na przeciwko wyspy Staten Island, do której łatwo się dostać ze stanu New Jersey. Ze Staten Island na Dolny Manhattan popłynąć można bezpłatnym promem (prom jest częścią systemu metra w Nowym Jorku) po drodze mijając Statuę Wolności i tak samo wrócić. Można też dojechać poprzez Newark i Jersey City.

Filadelfia – to też inny stan ale będąc w New Jersey można bardzo łatwo odwiedzić to miasto – pierwszą stolicę USA. Tu właśnie przechowywany jest Dzwon Wolności (Liberty Bell), do zobaczenie jest kilka muzeów, Independence Hall, tu też znajduje się dom Kościuszki oraz pomnik Kopernika.

 Zapraszam do odwiedzenia galerii zdjęć z plaż New Jersey w Point Pleasant i rezerwatu obok Seaside Heights (kliknij tu).

GD Star Rating
loading...
USA, plaże New Jersey – WYCIECZKA do Point Pleasant i Seaside Heights, 10.0 out of 10 based on 22 ratings
Możesz zostawić odpowiedź, lub trackback ze swojej strony.

Napisz nam co myślisz

UŻYWAMY
COOKIES
Strona używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany w przeglądarce oznacza akceptację. Więcej informacji kliknij!